środa, 11 grudnia 2013

Adin.


Odlotowe Agentki zaczęły odchodzić do lamusa, Disney przestał tworzyć bajki o szczęśliwym zakończeniu, a seriale o meksykańskich kartelach i ogólnokrajowych konfliktach przestały być jedynie fikcją. Rzeczywistość jeszcze nigdy nie była tak bliska tej z kasowych filmów, stanowiących czołówkę kina akcji. To nie jest już świat demokracji, wolności słowa i sielankowych, różowych planów na przyszłość. Nie PKB, nie saldo migracji czy liczba bezrobotnych stanowią najważniejsze dane każdego kraju. Liczy się siła, potęga i plan. Plan, który realizują poszczególne jednostki. Nastia od zawsze chciała być jednostką. Niezależną, zdaną tylko na siebie. Taką, która decyduje o losie innych. Nie lubiła ognia. Nie lubiła wody, a widok plażowych ratowników nie robił na niej żadnego wrażenia. Nie w głowie było jej pobierać krew w szpitalach czy opiekować się cudzymi dziećmi. Nastia chciała mącić, a gdzie można to robić lepiej niż w ludzkiej psychice? Bez cienia żalu opuściła swój kraj, a perfekcyjne władanie angielszczyzną i anatomią ludzkiego ciała zaowocowało dyplomem z psychiatrii. Anorektyczki, narkomani, alkoholicy byli fe. Oryginalność była w modzie, a coraz częstsze ataki terrorystyczne spędzały sen z powiek nawet najbardziej twardym zawodnikom. Otworzyła własną linie telefoniczną dla ofiar terroryzmu, które umiejętnie ściągała w progi swego prywatnego gabinetu. Przekonała policję, że próbą samobójczym można zapobiec i zrobi to nie kto inny jak ona sama. Niczym Superman zjawiała się na najwyższych wieżowcach Londynu, odwodząc od skoczenia tych najbardziej szalonych. Z pozytywnym rezultatem, bo przecież innego nie można się było niej spodziewać. W krótkim czasie stała się lokalną gwiazdą, wyrocznią i specjalistką do spraw pomagania poszkodowanym. Nastia lubiła zamieszanie wokół siebie. Lubiła wiedzieć, że ma pełnie władzy i kontroli nad innymi. Nieustanna chęć dominacji towarzyszyła jej na każdym kroku. Nieuzasadniona potrzeba dowodzenia, bycia najlepszą. Nie sprawiała przy tym wrażenia niemiłej. Była po prostu cholernie pewna siebie, a charyzma jaka od niej biła stawała się wręcz zatrważająca. Nastia zawsze uważała, że została stworzona do wyższych celi. Nie w głowie były jej Wróżki Zębuszki, Kupidynki czy Dziadek Mróz. Organizacja nie była wcale taka straszna jak ją malowali. Pomyślne zdanie przez nią testów sprawnościowych i przejście szeregu badań dostarczyło Organizacji jednego z najbardziej oddanych żołnierzy wszech czasów. Nie kawa stała się jej uzależnieniem, a adrenalina. Nie perfumy ulubionym dodatkiem, a broń w ekwipunku. Pancernik przestał być jedynie okrętem. Ona nim jest. Nastia widzi znacznie więcej niż cała reszta, a krew w jej żyłach zdaje się mieć wyjątkowo niską temperaturę. Nie jest jednak czarnym charakterem, który skrywa swą prawdziwą naturę pod hasłem dwulicowości i hipokryzji. Nastia brzydzi się jednak kłamstwem, a dla powodzenia akcji byłaby w stanie poświęcić własne życie. Nigdy nie szczęście bliskich i współpracowników, bo lojalność jest w cenie, a w Organizacji wszyscy powinni być sobie równi. Szanuje swego pracodawce, bo przecież to Organizacja przyczyniła się do jej ślubu i odnalezienie miłości, która miała być niezłomna. Tylko czy w 2033 roku istnieje rzecz, której nie można zniszczyć? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz